• Wpisów: 15
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 78 dni temu, 16:00
  • Licznik odwiedzin: 401 / 96 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
leanness666
 
Ave, ave. W szkole, jak w szkole. W domu, jak w domu, czyli afera, hałas itp. Ojciec zrobił mi aferę. Jutro idę do psychologa, bo nie dość że mam rzekomo anemię, to w coś gorszego się to przejawi. Ale, to nie było spokojnie powiedziane, tylko rykiem tak przerażającym, iż słowami, ruchami, głosem innego człowieka, ukazać się nie da. Niestety, albo lepiej stety. Zjadłam dziś takie malutkie 2 jabłka, dwa jogurty, razem te jogurty 300kcal, mleko z płatkami owsianymi i na dziś chcę koniec, ale matka mi szykuje jebanego kurczaka, a wcześniej kazała jeść chleb, ale oczywiście nie wpierdoliłam. Nazwała mnie głupią, że niby myślała, że jestem mądra ble ble, Nie zależy mi, ok? A jej taką zajebistą satysfakcję sprawia, kiedy jem. Ni chuja, nie dam jej tego. I po za tym, nie chcę nic innego dziś jeść, męczę się troszkę, ale wiem, ze dobre efekty, bo będę chudnąć. Wieczorem znów z 100 brzuszków i do widzenia. : )
 

leanness666
 
Więc witam. Cały tydzień jak nie więcej wpierdalania. A teraz koniec. Nic. Znowu. Mam takie cholerne wahania i to po części wkurwia. Kiedy jem oczywiście. W szkole jak w szkole. Bania z maty, czarna owca w oczach fizyczki, uważana, za 1.słodką idiotkę 2.zakupoholiczkę 3.puszczalską 4.satanistkę itd. można wymieniać, poważnie. Ale już mnie to nie rusza. Jestem jaka jestem. Może ktoś wie jak zrobić sobie z koszulki oversize, chyba zamówię przez allegro z KISS i ciachnę. Co do diety, to po prostu wzięłam się za siebie i w marcu muszę schudnąć choć 5kg. Będzie dobrze. Byle mniej jeść, zero cukru, słodyczy, nabawić się anemii i dalsza rozkosz zapewniona. Juhu kurwa. Może będę wyglądać po pysku jak śmierć, zakołuje mi się, ale zrobię to tak, hm, bezpiecznie? O, najlepiej. Zdrowo, ale chudziej kurwa, chudziej! Koniec porażek, bo załamię się totalnie. Żegnam. ; )
  • awatar Anka: Też się biorę za siebie, i podobny cel obieram : )
Pokaż wszystkie (1) ›
 

leanness666
 
Cześć, cześć. Wczoraj do 15 doliczyłam około 1000kcal, ale poszłam do kumpeli i mnie zmuszono by jeść, wróciłam i nie mogłam już nic zrobić. Zrobiłam 100 brzuszków i spać. Wczoraj czułam się dobrze, ale dzisiaj już dużo gorzej. Ahaha, wczoraj sobie trawę do nosa wsadziłam <3 Ale był śmiech. Muszę jutro jakoś załatwić sobie leki. Cokolwiek by nie jeść. Amfy to ja nie chcę, więc żadne z takich. Znam dziewczyny, które dzięki temu doszły do idealnej figury, ale teraz żołądek ich rozpierdala, i inne tam. Tak czy owak, czuję, że sobie bez tego nie poradzę, więc muszę. Mam pytanie, jeśli ktoś to czyta, mógł by mi doradzić, chcę sobie zamówić koszulkę z The Exploitedi teraz którą? 1.www.rockmetalshop.pl/product-pol-64288-koszulka-… czy 2.www.rockmetalshop.pl/product-pol-35233-koszulka-… I życzcie mi powodzenia w tej diecie, bo jak nie schudnę, to  będę mieć znowu depresję, i gorzej jak doprowadzi do jakiś pojebanych rzeczy. Pozdrroooo !
  • awatar TinyGalaxy: ja na głód stosuję sudafed ;p a Ty co masz zamiar załatwić?
  • awatar Lumpy666: @TinyGalaxy: stosuję to samo, ale czasem wspomagam się innymi używkami, czego już unikam :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

leanness666
 
Trochę mnie nie było. Ta, cześć. W czwartek zjadłam pączka, ale doliczyłam do około 1000kcal razem z nim, więc ujdzie. W środę pogrzeb, więc dużo kalorii. I w ogóle jedzenie i jedzenie. Dziś już nie mam co zażyć, czuję się jak zagrożona. Dziś zjadłam rybę[taką dietetyczną], jogurt naturalny, jabłko, i płatki owsiane, a no i tiger, bo kawy nie piłam, a nie było redbulla. Czuję się tak cholernie źle, jak mogłam tyle dziś wpierdolić. Ja jebie, tak mi źle z tym. Ale nie chcę znowu powracać do wymiotów. Nic nie chudnę, dalej mam taki pysk i w ogóle ciało. Teraz 2 dni przerwy, nie dam rady bez tego. Czego? Ah, coś co mi pomaga, bym nie jadła. Dziś się naliczyłam nie wiem z 1000kcal, może ponad, chyba. Nieważne. Aż przymulam. Tak mi źle, bo po cholerę ja tyle jem. Boję się jeść, bo przytyję, a dziś znowu zjebałam. Nauczyciele i wszyscy w około dziwnie na mnie patrzą. Tzn nauczyciele. Gapią się, obserwują. Nawet nie chodzi o moje ciało, ale twarz to można przyrównać to kogoś kogo zajebiście koń kopnął w pysk. I w ogóle, mam różowawo-czerwone włosy. Zajebiście. Tak mi źle, czuję jakbym nie mogła bez tego. A muszę te 2 dni zdać się na siebie. Kiedy zaczynam jeść to jem i jem, a w myślach jak to zwymiotować, ale do niczego nie dochodzi, bo nie mam jak, już nawet nie potrafię. Zajebiście źle mi. Bo czuję jak dziś utyję. Po prostu zjebałam sprawę i to ponownie. Nigdy się nie odchudzę. Dobra, nie żalę się, może mnie złapie lepsza wena to popisze.
  • awatar Anka: Niee chce tu Ci pierdolić, ale to co czytam to dobra droga do anorektyczki. Alee podziwiam Cię, że dajesz radę tak mało jeść , JA TEZ CHCE ! : / takie ciało o.O marzenie.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

leanness666
 
Czuję się dobrze, ale czy ekran od laptopa może drżeć? Albo mam halucyny, albo jak spojrzę na tą czarną ramę, to się trzęsie. Eh. Nieważne, ważne, że dziś żyję na kilku warzywach i mleku z płatkami owsianymi. I nie czuję głodu. Jest zajebiście. Jutro też chcę tak. Tylko więcej zjem, żeby potem nie mieć efektu jojo. Żeby też nie zdechnąć, nie zasłabnąć itd. Boję się tego jojo, ale chwila. Nie raz miałam głodówki. I co? Nigdy z efektem jojo. Never. Ah, więc jestem zadowolona. Jutro się buzuję dalej i luzik. Niestety to się chyba skończy już za tydzień. Bo mi braknie tego szczęścia. Nie pytajcie co to. A jeżeli, to pisać wiadomości. I nie obchodzi mnie co myślą inni. Robię co chcę, moje życie, moja sprawa. Dobranoc, życzę i Jimiego zapodam.

  • awatar tigerbejb: hej ;) dziękuje za miłe przywitanie ;* nie wiedziałam że jesteście tu tak miłe! na prawdę mi miło <3 / a co do wpisu to fajny :*
  • awatar Sylwia ...: Cieszę się że dieta ci dobrze idzie :) Powodzenia dalej
  • awatar Anka: efekt jojo- zło wcielone ;/
Pokaż wszystkie (3) ›
 

leanness666
 
Niedobrze mi. Muszę więcej pić, bo mnie suszy przezajebiście.
 

leanness666
 
Cześć wam. Słucham Hendrixa i siedzę nad książką od niemieckiego, pięknie robi mi za podkładkę. Ale do rzeczy. Dziś, na głodzie, ha, jakim tam głodzie. Rano zjadłam płatki owsiane z mlekiem. Wybiłam do szkoły, zero głodu. Nic nie jem. I jest zajebiście. Rewelka. Nie czuję głodu. Może troszeczkę mi się zakołowało, trochę też mi się łapki trzęsą, ale jest gut! Taaa, do czasu. Wracam do domu. Piję kawę, jestem nabuzowana i zaczynam sprzątać. Tak, sprzątać. A m.in. prasować, odkurzać itd itd. Nawet fajnie, super się skupiam nad matmą, której szczerze nie znoszę i dalej słucham tego Hendrixa. No tak, ale dlaczego jest chujowo, kiedy wróciłam ze szkoły. A tak, tak. Matka mnie woła. Iść czy nie iść. Wiadomo, że na jedzenie, więc nie idę. Ale to się przeradza w aferę, że mam iść zjeść. Przychodzę do tej jadalni, kuchni, nieważne, patrzę, a tu bomba kaloryczna. "Zjedz to, co dziś jadłaś? Masz zjeść!" Ta, tak prosto napisane, ale gdyby to usłyszeć, ten ton i ten wzrok. Koszmar. Więc siadam przy talerzu i trzęsie mną, bo wiem, że muszę do chodźby dziubnąć widelcem. Warzywa. No dobra, to zjem. Więc pochłonęłam troszkę tych warzyw. I jeb. Odstawiam.Bitch please, Nikt nie zepsuje mi diety. Ni chuja. Powiedziałam wcześniej i tak zostanie. I tak mi dobrze. Znowu. Jedząc to, chciałam się rozpłakać. No może nie aż tak źle, ale jęczałam sama do siebie ze złości. Z trudem to połykałam. I dałam radę. Zjadłam te głupie warzywa, a resztę zostawiłam. Jeszcze raz: nikt nie zepsuje mi mojego postanowienia. Nie. Never, never, ever. I to tyle. Ah, jutro zanoszę tą czekoladę toffi do szkoły, bo się na mnie paczy suka. Co za bitch! Haha. Tak, jutro walę tynki, więc w ramach może prezentu. Bwahah. Powodzenia.
 

leanness666
 
Znowu witam. Humor jest do dupy, samopoczucie. Boli mnie głowa, zatoki, brzuch, wypadają mi włosy z głowy. Co się dzieje do cholery?! I czuję się tak od dłuższego czasu. Po prostu wszystko, wszystko mnie boli. Zimno mi. Idę dalej coś pić i użalać się nad sobą. Właściwie to piszę, bo te nogi pokazuję, z góry, ale są. I nudzę się i jest do kitu. A i na MTV zaraz marzenia Chelsea. Więc pooglądam.
  • awatar nosa: we dwie jest łatwiej osiągnąc cel, zwłaszcza, że uważasz, że ten sam ;)
  • awatar Przytul mnie mocno.: buty zajebiste.
  • awatar ryba, chyba: miętowy sznurek pięknyyy. ja też trochę umieram, umieram i czekam na wiosnę.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

leanness666
 
To jest żart. Jeść mi się chce. Ileż można. A zjadłam. Eh. Wyżalam się tu, żeby nic nie jeść, trzymam się. Buhaha. Taaa, a po drugie to czego ja słucham..Z bracikiem k44, ale akurat ich lubię, szanuję i cenię. A serio? To słucham metalu, rocka, punk rocka, czasem reggae, ale b.rzadko. No, ale cóż. Jestem czasem skazana na dawkę rapu. Potem może dodam swoje foto, tych moich nóg, i mam takie rozwiązane glaniki, aż wstyd. Ale kit z tym. Idę zatracić się w historii. Ou, po za tym. Chyba widać..Mam dużo lepszy humor. Nowość. Czekam do wieczora, do załamki. Może opiszę potem swój traumatyczny wieczór. Szatan już mnie nie kocha. Utraciłam wiarę we wszystko. Boję się religii. Nie chcę się podporządkowywać. A szatan albo się ukrywa, albo ze mną zerwał. Smutno mi. Może, a raczej na pewno jestem schizowana. To, że nie mam doła, nie znaczy, że dalej nie jestem smutna. Tylko troszkę mniej, niż zawsze. Po za tym, dziwnie się czuję, żyjąc na ziemii. Bo nie wierzę w Boga, utraciłam wiarę już dawno. I nie z własnej woli, myślę, że coś na to wpłynęło, na ten mój ateizm. Chyba się pogubiłam. I szczerze? Dobrze mi z tym, że nie wierzę w to co inni. Nie chcę tego zmieniać. "Obawiam się nocy - nie ciemności, ale pory doby, kiedy pojawiają się demony." Co ja pierdolę, pogubiłam się cholernie. Jestem już stracona. Tak czuję. A jednak żyję i tu jestem. Coś się musi zmienić. Na lepsze i tylko na lepsze. Jasne, może od jutra, bo właśnie rozjebałam sobie górną wargę i to butelką wody. Trzeba być mną by mieć takiego pecha.
 

leanness666
 
Kurwa. Jeść mi się chce, a jadłam ;| Wkurwiające. Jutro już do szkoły, koniec ferii. Juhu wręcz. Wszystko mnie wkurwia. Ojciec mi kupił czekoladę toffi. To już przegięcie. Bezczelne i chamskie. Ja się staram nie jeść, odchudzam się, skreśliłam słodycze, słodkie, słone, wszystko! A tu jeb, czekoladka na stół i proszę jedz. To jest żart? A może ukryta kamera? Haaalooo. Nie, to taka głupia rzeczywistość. Ale, ale.. mimo, że kocham toffi, choć powinnam mówić, że nienawidzę, to nie zjem. Po prostu nie. Powiedziałam nie i już. Głupia tabliczka bomby kalorycznej mnie nie skusi. Ni chuja. Pozdrawiam i nie zjem tego, może ktoś chce?
  • awatar Marioonelo: jaka szczuplutka ;d powodzenia; )
  • awatar I love run!: Witaj w klubie pechowych :) tez mi sie wlasnie skonczyly ferie .
  • awatar PinkMe: Powodzenia chudzinko :)
Pokaż wszystkie (5) ›